2015-06-27 pepic

LESZNO. ROZWIŃ SKRZYDŁA 27.06.2015

LESZNO. ROZWIŃ SKRZYDŁA 27.06.2015
LESZNO. ROZWIŃ SKRZYDŁA 27.06.2015

Są takie wydarzenia, które mimo fatalnej pogody i przeciwności losu, zostają w pamięci na lata. Tradycyjnie już, w ostatni weekend czerwca 2015 roku, oczy pasjonatów lotnictwa zwróciły się w stronę Leszna. Piknik Szybowcowy „Rozwiń Skrzydła” od lat budował swoją markę, ale edycja z 27 i 28 czerwca była wyjątkowa z powodów, których organizatorzy pewnie woleliby uniknąć – skrajnie trudnych warunków atmosferycznych, które paradoksalnie stały się tłem dla najbardziej widowiskowego show sezonu.

Największą siłą Leszna od zawsze był pomysł na siebie. Podczas gdy większość pokazów kończy się wraz z zachodem słońca, leszczyńskie lotnisko dopiero wtedy budzi się do życia w zupełnie nowej odsłonie. Sobotni blok nocny to już legenda, ale w 2015 roku nabrał on niemal mistycznego wymiaru. Wszystko za sprawą aury – niskie chmury, niemal ciągły opad deszczu i duża wilgotność powietrza sprawiły, że światła i dymy wyglądały zupełnie inaczej niż w suchą, letnią noc.

Prawdziwą gwiazdą, o której dyskutowano jeszcze długo po niedzielnym zakończeniu imprezy, był szybowiec MDM-1 Fox. Szybowce kojarzą się nam zazwyczaj z elegancją, ciszą i spokojnym szybowaniem. Ten egzemplarz był jednak zaprzeczeniem spokoju. Uzbrojony w intensywne, pulsujące oświetlenie kadłuba, przecinał mrok niczym baśniowy stwór. Gdy pilot rozpoczął akrobację, do gry weszła pirotechnika. Widok fajerwerków wystrzeliwanych bezpośrednio z końcówek skrzydeł szybowca, które rozświetlały strugi deszczu, był czymś z pogranicza snu i rzeczywistości. Fox nie leciał – on tańczył w feerii barw, udowadniając, że brak silnika nie jest żadną przeszkodą w stworzeniu najbardziej dynamicznego punktu programu.

Nie mniejsze wrażenie wywarł brytyjski zespół AeroSparx. Dwaj piloci siedzący za sterami motoszybowców Grob-109 pokazali szkołę latania, której nie powstydziliby się piloci myśliwców. Lot w niezwykle ciasnej formacji, gdzie skrzydło niemal dotykało skrzydła, w połączeniu z kaskadami iskier sypiącymi się za maszynami, zapierał dech w piersiach. W strugach deszczu te iskry wydawały się jeszcze jaśniejsze, a dym gęstszy, co potęgowało efekt „walki” maszyn z żywiołem.

Piknik w Lesznie to jednak nie tylko wielkie maszyny, ale też środowisko paralotniowe, które w tamtym roku pokazało ogromną klasę. Rywalizacja krakowskiej grupy Flying Dragons z lokalną ekipą ze szkoły Fly2live była popisem precyzji. Paralotniarze, zazwyczaj kojarzeni z powolnym dryfowaniem pod niebem, tym razem zaprezentowali dynamiczne show z użyciem dymów i pirotechniki. Ich występy miały w sobie coś z partyzanckiej odwagi – latając nisko, blisko publiczności, przy tak kapryśnej pogodzie, wykrzesali z tych pokazów maksimum emocji.

Oczywiście, aura wystawiła też rachunek. Z powodu zbyt dużego zachmurzenia i opadów, widzowie musieli obejść się smakiem, jeśli chodzi o występ grupy spadochronowej Sky Magic. Bezpieczeństwo jest w lotnictwie nadrzędne i choć wielu liczyło na ich popis, puste niebo w miejscu, gdzie mieli się pojawić, było przypomnieniem o potędze natury.

Mimo tych braków i przemoczonych ubrań, leszczyński wieczór okazał się ogromnym sukcesem emocjonalnym. Udowodnił, że „Rozwiń Skrzydła” to nie tylko nazwa, ale i stan ducha organizatorów oraz pilotów. Leszno pokazało, że potrafi stworzyć widowisko intymne, a zarazem epickie, gdzie granica między widzem a pilotem niemal zaciera się w blasku fajerwerków. Wyjeżdżając z lotniska w tamtą niedzielę, każdy miał w głowie jedno życzenie: żeby za rok warunki były łaskawsze, choć jednocześnie trudno było sobie wyobrazić coś bardziej klimatycznego niż ten nocny taniec w deszczu. To była lekcja pokory, ale i wielki triumf pasji nad pogodą.

Enjoyed my work? You can support me by buying me a coffee!

,