2015-07-04 pepic

FLYFEST 04.07.2015

FLYFEST 04.07.2015
FLYFEST 04.07.2015

Fly Fest 2015 w Piotrkowie to nie był wielki festyn z wojskowym rozmachem, ale konkretna, cywilna impreza, która broniła się przede wszystkim umiejętnościami pilotów i niemal bezpośrednim kontaktem z maszynami.

Głównym punktem programu był – i tu nie ma żadnych wątpliwości – Artur Kielak za sterami swojego XA-41. To, co on wyprawiał nad piotrkowskim pasem, to była czysta agresja w powietrzu. Żadnych gładkich łuków, tylko ostre szarpnięcia, zwrotki w miejscu i latanie „na żyletkę”. Kielak ma to do siebie, że nie lata dla grzecznego pokazu, tylko wyciska z maszyny wszystko, co fabryka dała, a publiczność w Piotrkowie mogła to oglądać z naprawdę bliska.

Dużym plusem tamtej edycji była różnorodność maszyn „użytkowych”. Można było zobaczyć w akcji m.in. An-2, czyli kultowego „Antka”, który samym swoim wyglądem i dźwiękiem silnika budzi sympatię nawet u ludzi, którzy o lotnictwie wiedzą tyle, że samolot ma skrzydła. Do tego doszły wiatrakowce, które dla wielu widzów wciąż wyglądały jak dziwne połączenie helikoptera z rowerem, a jednak w powietrzu radziły sobie świetnie.

Na ziemi panował typowy, piknikowy luz. Zero ochroniarzy patrzących krzywo na każdego, kto dotknie skrzydła, i atmosfera, która sprzyjała po prostu siedzeniu na trawie z zimnym napojem w ręku. Fly Fest 2015 udowodnił, że Piotrków nie potrzebuje odrzutowców, żeby zrobić dobrą imprezę. Wystarczyła ekipa, której się chciało, kilku asów akrobacji i pogoda, która – choć upalna – pozwoliła na bezpieczne i widowiskowe latanie przez cały weekend. To był po prostu dobry, rzetelnie zrobiony Air Show bez niepotrzebnych fajerwerków.

Enjoyed my work? You can support me by buying me a coffee!

,