NATO DAY 18.09. 2021
NATO DAY 18.09. 2021

NATO DAY 2021

Jeżeli spodobało Ci się zachęcam do wsparcia
SIAF 2021 04-05.09.2021
SIAF 2021 04-05.09.2021

SIAF 2021

Jeżeli spodobało Ci się zachęcam do wsparcia
EPMB – gnizado Krzyżaków 30.06.2021
EPMB – gnizado Krzyżaków 30.06.2021

EPMB – gnizado Krzyżaków

To był długo wyczekiwany wyjazd i dużo oczekiwań z nim związanych. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Usterka aparatu fotograficznego skutecznie uniemożliwiła przywiezienie większej (i lepszej) ilości zdjęć….

Jeżeli spodobało Ci się zachęcam do wsparcia
Antidotum Leszno 19.06.2021
Antidotum Leszno 19.06.2021

Antidotum Leszno 19.06.2021

Dwa dni imprezy! Chciałoby się rzec jak za starych czasów. Mamy nadzieję, że już wszystko wraca do normy.
Imprerza została podzielona na dwa bloki programowe: dzienny i nocny.
W części dziennej mogliśmy zobaczyć między innymi silną reprezentację Flying Bulls (Trojan, b-25, Mustang, Lightning, Bolkow), Marka Choima czy Łukasza Czepielę.
Częśc nocna to wspaniały pokaz grupy Aerosparx no i efektowny pokaz z flarami naszego Herculesa i szwajcarskiej Super Pumy.
Niestety w niedzielę  dotarała wiadomość, że pilotujący  Trojana Rainer Steinberger zginął w katastrofie lotniczej w Czechach

Jeżeli spodobało Ci się zachęcam do wsparcia
II Air Show Margonin 12.06.2021
II Air Show Margonin 12.06.2021

II Air Show Margonin 12.06.2021

W końcu. Pierwsze pokazy po pamdemii ale jeszcze z obostrzeniami stąd brak strefy dla spotterów. Plany organizatora były fajne, ale zarówno pogoda jaki i „wojenki polsko-polskie” zdecydowanie zaburzyły program.
Obiecany pierwszy pokaz formacji dwóch Limów nie doszedł do skutku. Organizator umieścił strefę dla publiczności  w miejscu dość niefortunnym dla fotografów- wysokie drzewa skutecznie utrudniały fotografowanie, a wejscie na linię brzegową był zabroniony. Event zakończył się wieczornym pokazem grupy Aerosparx
Podsumowując trzeba się cieszyć że coś drgneło w pokazach lotniczych

Jeżeli spodobało Ci się zachęcam do wsparcia
 Ursus C-25 30.07.2020
Ursus C-25 30.07.2020

Ursus C-25

Pięknie zachowany egzemplarz

Jeżeli spodobało Ci się zachęcam do wsparcia
Pod znakiem Jastrzębia i Guźca – moja wizyta w Łasku 08.08.2015
Pod znakiem Jastrzębia i Guźca – moja wizyta w Łasku 08.08.2015

Pod znakiem Jastrzębia i Guźca – moja wizyta w Łasku 08.08.2015

Początek dnia nie napawał optymizmem. Nocna aura zaserwowała nam solidny front burzowy, a pobudka o świcie wiązała się z niepokojem o lotność. Jednak po walce z warszawskimi korkami i pokonaniu trasy w rytmie wycieraczek samochodowych, punktualnie o 9:00 zameldowałam się pod bramą bazy. Słońce ostatecznie wygrało z chmurami, a na miejscu czekała już rekordowa, 26-osobowa ekipa pasjonatów z SPFL. Atmosfera była gęsta od ekscytacji – każdy z nas zastanawiał się, ile z ambitnego planu lotów uda się dziś „ustrzelić”.

Naszym głównym stanowiskiem stała się łąka porośnięta dzikim szczawiem, rozciągająca się strategicznie między pasem startowym a drogą kołowania. Zasady były jasne: trzymać się bezpiecznej strefy i przygotować sprzęt, bo spektakl właśnie się zaczynał.

Symfonia dopalaczy

Zaczęło się od uderzenia, które czuje się całym ciałem. F-16 startowały jeden po drugim, tnąc powietrze hukiem dopalaczy. Szczególne wrażenie robiły „tygrysie” efy z Krzesin, które gościnnie stacjonowały w Łasku. Jednak prawdziwe emocje wzbudziły maszyny, na które wszyscy czekali z zapartym tchem – amerykańskie A-10 Thunderbolt II. Popularne „Guźce” pojawiły się na pasie niemal bezszelestnie. Ich ciche silniki stanowiły niesamowity kontrast dla ryczących Jastrzębi. Trzeba było zachować czujność, by nie przegapić momentu, w którym te potężne maszyny odrywały się od ziemi.

Intensywne południe

Około godziny 12:00 na lotnisku zapanował radosny chaos. Część maszyn lądowała, inne właśnie kołowały do startu. Wybór kadru był niemal niemożliwy, więc większość z nas biegała po 200-metrowym pasie zieleni, chcąc być jednocześnie przy pasie i przy drodze kołowania. W krótkich chwilach ciszy ratunkiem było błogie leżakowanie w wysokim szczawiu.

Przerwa obiadowa pod wieżą kontroli lotów miała w sobie coś z magii. Siedząc na schodach z puszką napoju w dłoni i patrząc na zgrupowane „stado” Jastrzębi, czułam, że żadne luksusowe wakacje nie mogą równać się z tym widokiem. To był czysty, lotniczy spokój przed kolejną dawką emocji.

Finał pod płotem

Oficjalna część wewnątrz bazy dobiegła końca po południu, ale my nie zamierzaliśmy odpuszczać. Przenieśliśmy się pod lotniskowy płot, by z nowej perspektywy – a konkretnie z platformy fotograficznej Liebherr 310 – łapać powroty efów. Dzień zakończyliśmy pogonią za startującymi Guźcami po drugiej stronie lotniska. Udało nam się „dopaść” ostatnie dwie sztuki, zanim niebo ostatecznie się zamknęło, a rzęsisty deszcz zmusił nas do odwrotu.
Enjoyed my work? You can support me by buying me a coffee!

FLYFEST 04.07.2015
FLYFEST 04.07.2015

FLYFEST 04.07.2015

Fly Fest 2015 w Piotrkowie to nie był wielki festyn z wojskowym rozmachem, ale konkretna, cywilna impreza, która broniła się przede wszystkim umiejętnościami pilotów i niemal bezpośrednim kontaktem z maszynami.

Głównym punktem programu był – i tu nie ma żadnych wątpliwości – Artur Kielak za sterami swojego XA-41. To, co on wyprawiał nad piotrkowskim pasem, to była czysta agresja w powietrzu. Żadnych gładkich łuków, tylko ostre szarpnięcia, zwrotki w miejscu i latanie „na żyletkę”. Kielak ma to do siebie, że nie lata dla grzecznego pokazu, tylko wyciska z maszyny wszystko, co fabryka dała, a publiczność w Piotrkowie mogła to oglądać z naprawdę bliska.

Dużym plusem tamtej edycji była różnorodność maszyn „użytkowych”. Można było zobaczyć w akcji m.in. An-2, czyli kultowego „Antka”, który samym swoim wyglądem i dźwiękiem silnika budzi sympatię nawet u ludzi, którzy o lotnictwie wiedzą tyle, że samolot ma skrzydła. Do tego doszły wiatrakowce, które dla wielu widzów wciąż wyglądały jak dziwne połączenie helikoptera z rowerem, a jednak w powietrzu radziły sobie świetnie.

Na ziemi panował typowy, piknikowy luz. Zero ochroniarzy patrzących krzywo na każdego, kto dotknie skrzydła, i atmosfera, która sprzyjała po prostu siedzeniu na trawie z zimnym napojem w ręku. Fly Fest 2015 udowodnił, że Piotrków nie potrzebuje odrzutowców, żeby zrobić dobrą imprezę. Wystarczyła ekipa, której się chciało, kilku asów akrobacji i pogoda, która – choć upalna – pozwoliła na bezpieczne i widowiskowe latanie przez cały weekend. To był po prostu dobry, rzetelnie zrobiony Air Show bez niepotrzebnych fajerwerków.

Enjoyed my work? You can support me by buying me a coffee!

LESZNO. ROZWIŃ SKRZYDŁA 27.06.2015
LESZNO. ROZWIŃ SKRZYDŁA 27.06.2015

LESZNO. ROZWIŃ SKRZYDŁA 27.06.2015

Są takie wydarzenia, które mimo fatalnej pogody i przeciwności losu, zostają w pamięci na lata. Tradycyjnie już, w ostatni weekend czerwca 2015 roku, oczy pasjonatów lotnictwa zwróciły się w stronę Leszna. Piknik Szybowcowy „Rozwiń Skrzydła” od lat budował swoją markę, ale edycja z 27 i 28 czerwca była wyjątkowa z powodów, których organizatorzy pewnie woleliby uniknąć – skrajnie trudnych warunków atmosferycznych, które paradoksalnie stały się tłem dla najbardziej widowiskowego show sezonu.

Największą siłą Leszna od zawsze był pomysł na siebie. Podczas gdy większość pokazów kończy się wraz z zachodem słońca, leszczyńskie lotnisko dopiero wtedy budzi się do życia w zupełnie nowej odsłonie. Sobotni blok nocny to już legenda, ale w 2015 roku nabrał on niemal mistycznego wymiaru. Wszystko za sprawą aury – niskie chmury, niemal ciągły opad deszczu i duża wilgotność powietrza sprawiły, że światła i dymy wyglądały zupełnie inaczej niż w suchą, letnią noc.

Prawdziwą gwiazdą, o której dyskutowano jeszcze długo po niedzielnym zakończeniu imprezy, był szybowiec MDM-1 Fox. Szybowce kojarzą się nam zazwyczaj z elegancją, ciszą i spokojnym szybowaniem. Ten egzemplarz był jednak zaprzeczeniem spokoju. Uzbrojony w intensywne, pulsujące oświetlenie kadłuba, przecinał mrok niczym baśniowy stwór. Gdy pilot rozpoczął akrobację, do gry weszła pirotechnika. Widok fajerwerków wystrzeliwanych bezpośrednio z końcówek skrzydeł szybowca, które rozświetlały strugi deszczu, był czymś z pogranicza snu i rzeczywistości. Fox nie leciał – on tańczył w feerii barw, udowadniając, że brak silnika nie jest żadną przeszkodą w stworzeniu najbardziej dynamicznego punktu programu.

Nie mniejsze wrażenie wywarł brytyjski zespół AeroSparx. Dwaj piloci siedzący za sterami motoszybowców Grob-109 pokazali szkołę latania, której nie powstydziliby się piloci myśliwców. Lot w niezwykle ciasnej formacji, gdzie skrzydło niemal dotykało skrzydła, w połączeniu z kaskadami iskier sypiącymi się za maszynami, zapierał dech w piersiach. W strugach deszczu te iskry wydawały się jeszcze jaśniejsze, a dym gęstszy, co potęgowało efekt „walki” maszyn z żywiołem.

Piknik w Lesznie to jednak nie tylko wielkie maszyny, ale też środowisko paralotniowe, które w tamtym roku pokazało ogromną klasę. Rywalizacja krakowskiej grupy Flying Dragons z lokalną ekipą ze szkoły Fly2live była popisem precyzji. Paralotniarze, zazwyczaj kojarzeni z powolnym dryfowaniem pod niebem, tym razem zaprezentowali dynamiczne show z użyciem dymów i pirotechniki. Ich występy miały w sobie coś z partyzanckiej odwagi – latając nisko, blisko publiczności, przy tak kapryśnej pogodzie, wykrzesali z tych pokazów maksimum emocji.

Oczywiście, aura wystawiła też rachunek. Z powodu zbyt dużego zachmurzenia i opadów, widzowie musieli obejść się smakiem, jeśli chodzi o występ grupy spadochronowej Sky Magic. Bezpieczeństwo jest w lotnictwie nadrzędne i choć wielu liczyło na ich popis, puste niebo w miejscu, gdzie mieli się pojawić, było przypomnieniem o potędze natury.

Mimo tych braków i przemoczonych ubrań, leszczyński wieczór okazał się ogromnym sukcesem emocjonalnym. Udowodnił, że „Rozwiń Skrzydła” to nie tylko nazwa, ale i stan ducha organizatorów oraz pilotów. Leszno pokazało, że potrafi stworzyć widowisko intymne, a zarazem epickie, gdzie granica między widzem a pilotem niemal zaciera się w blasku fajerwerków. Wyjeżdżając z lotniska w tamtą niedzielę, każdy miał w głowie jedno życzenie: żeby za rok warunki były łaskawsze, choć jednocześnie trudno było sobie wyobrazić coś bardziej klimatycznego niż ten nocny taniec w deszczu. To była lekcja pokory, ale i wielki triumf pasji nad pogodą.

Enjoyed my work? You can support me by buying me a coffee!